Rok wydania: 2011
Developer: Square-Enix
Developer: Square-Enix
Blisko trzy lata po premierze przeniesionej w trzeci wymiar i wzbogaconej o voice acting czwartej, dziś już absolutnie kultowej, odsłony Final Fantasy na DSie, PSP dostaje swój remake krucjaty Cecila Harveya – cofnięty znów do archaicznej oprawy, pozbawiony ludzkich „płuc”, a jednak „complete”, jak informuje nas podtytuł pozycji, bowiem poszerzony o wcześniej ekskluzywną wyłącznie dla telefonów komórkowych i Wii Ware kontynuację The After Years i króciutkie interludium spajające obie gry. No tak, przecież dwie pierwsze części również pozostawione zostały na płaskiej planszy małobitowej generacji. W takim świetle PSP stanowi ostatnie schronienia dla finalowych purystów, fanatyków mających zdanie, że tego, co było „boskie”, ruszać już w żaden sposób się powinno. A jednak (ponieważ „jednak” być musi) nadchodząca wielgachnymi hopsami „trójka” na starszej kieszonsolce Sony wyjdzie w swojej odświeżonej, przestrzennej wersji z DSa. Gdzie tu logika? Dlaczego zatem w The Complete Collection nie usłyszymy złowieszczego warkotu Kaina (gwoli ciekawostkości – ten sam aktor, znany chociażby z roli Wojny w Darksiders, przemawia ustami głównego antagonisty Final Fantasy XIII-2. I co będzie, gdy obaj panowie wystąpią w trzeciej lub czwartej Dissidii? Zaginione rodzeństwo z innych wymiarów?), nie zobaczymy mgły spowijającej zupełnie nieświadome nadchodzącej anihilacji miasteczko Mist? Jedyną sensowną odpowiedzią wydaje się The After Years – gracz nie powinien spędzać blisko czterdziestu godzin w dwuwymiarowym świecie zaraz po skończeniu jego piękniejszej, „wypukłej” wersji. Dzięki temu Complete Collection oferuje grube dziesiątki godzin zabawy w nostalgicznym, dla niektórych nawet dzisiaj odstraszającym sosie minionej epoki. I mnie to nie przeszkadza. Ja samą grą chciałbym się zająć.
