Rok wydania: 2005
Developer: Cambridge Studio
Developer: Cambridge Studio
Marka MediEvil, choć przecież oryginalna i wyjątkowo udana,
zakończyła swój żywot u zarania nowego wieku, pogrzebana wraz z
dziewictwem i wspomnieniami setek graczy; graczy takich jak ja, którzy
biegając po cmentarzu wypełnionym ożywionymi trupiszczami odczuwali
poważny niepokój, lekki dreszczyk emocji, połączenie czegoś osiągalnego z
zakazanym owocem, zupełnie jak w momencie pozostania przed telewizorem
po usłyszeniu pierwszych dźwięków openingu Z Archiwum X.
Platformówka była to, nie tylko na swe czasy, dosyć przewrotna, łącząca
klimat kreskówki z nastrojami klasycznych horrorów. Nawiedzone
miasteczka, puste pola kukurydzy, magiczny las i skropione nocnym
deszczem bagna, bez zbędnego cukru, w myśl wczesno-Burtnowskiej zasady
groteskowości. Niewiele podobnych tworów ujrzało światło dzienne. Na
pierwszym PlayStation dostaliśmy jeszcze bardzo udaną „dwójkę” (tym
razem „straszącą” wałęsającym się po ulicach Londynu Kubą Rozpruwaczem)
i, jak to wspominałem, pacjent zaliczył przedwczesny zgon. Szansa na
resurekcję przyszła po pięciu latach, gdy młodzi gracze nie mieli
zielonego pojęcia o przygodach tchórzliwego Daniela Fortesque. Na
obudowanym dysku UMD wypuszczono MediEvil: Resurrection, remake
siwego już oryginału. Remake zaś, z powodów, o których rozpiszę się
poniżej, zakopał serię raz jeszcze sześć stóp pod ziemią.

